sobota, 28 lutego 2015


Długo, bardzo długo tu nie zaglądałam. Zapomniałam o tym miejscu i o tym, że tu bez krępacji mogę wylewać swoje gorzkie żale. Jak to teraz wszystko wygląda? Otóż ciężko mi powiedzieć. Wydaje mi się, że inaczej niż zwykle. Brnę przed siebie, spełniam wszystko po kolei, próbuję nie robić sobie zaległości, chociaż różnie mi to wychodzi. Staram się podjąć ważną decyzję. Włochy czy Grecja? Kraj o którym zawsze marzyłam, z pięknym językiem, dobrym jedzeniem, wspaniałymi ludźmi i piękną architekturą? Czy też kraj, który dopiero odkrywam... w którym jest coś, co mnie przyciąga, ale nie jestem w stanie stwierdzić co to takiego. Poza tym licencjat. Leży on sobie cichutko w koncie, a ja serio nie wiem jak się za niego zabrać. Chciałabym już mieć to za sobą, już rzucić wszystko w pizdu i pojechać gdzieś znowu. Ale znowu spadam, im falling again. Nie mogę sobie pozwolić na to, nie teraz, it`s really bad timing. Nie mogę powtarzać wciąż tego samego błędu, łudząc się, że tym razem będzie, że tym razem JEST inaczej. Bo nie jest. To znowu tylko moja chwilowa fascynacja, która minie tak szybko jak przyszła. Wypali się tak szybko, jak ja się wypalam. Ale.... co jeśli się mylę? Co jeśli tym razem się cholernie mylę i będę żałować tego do końca życia? Wild heart. Zastanawiam się, jak wyglądałoby moje życie, gdyby nie trzymały mnie studia, gdyby nie rodzina. Jak wtedy potoczyło by się wszystko. Chcę to sprawdzić tak szybko jak się da. Byle do czerwca, byle zdać ten głupi egzamin, byle wyjechać i nie wracać za prędko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz